niedziela, 28 października 2012

Aktualizacja pomiarów

Miesiąc zaawansowany skończony i rozpoczęty następny, więc trzeba pomierzyć ciało i tak zrobiłam :)
Tydzień temu waga była błędna tak jak się spodziewałam, przed miesiączką nazbierałam w sobie wodę i nie widziałam rezultatów. Na dzień dzisiejszy jestem bardzo happy, nic nie popsuje mi humoru, poprostu uśmiech ciśnie się na twarzy :)


Dziś już zaczęłam następny miesiąc, jak wcześniej wspomniałam i wpadają już w program Hiity. Trening wykonałam bez śniadania, bo wybieram się dziś do Olsztyna. Trwał on niecałe 40 minut, a czułam się wykończona i bez sił. Przypomnę może, że jest to program oparty w swoim działaniu na zastosowaniu interwałów (HIIT –High Intensity Interval Training). Trwają one krótko, ale intensywnie. Dzięki sporej intensywności możliwa jest właściwa stymulacja mięśni dodatkowo zwiększająca kondycję osoby uprawiającej ten rodzaj treningu. System High Intensity Interval Training charakteryzuje się znacznym przyspieszeniem pracy całego organizmu, utrzymując go na wysokich obrotach nawet do 15-17 godzin po zakończeniu ćwiczeń. Pozwala to na zauważalne przyspieszenie przemiany materii a co za tym idzie – wsparcia organizmu w procesach spalania nadmiarów kalorii nagromadzonych po długich okresach bezczynności. Szczerze, Hiity nie należą do moich ulubieńców, są dla mnie zdecydowanie za krótkie. Jedynie po Hiit 25 czuję się wykończona, w zaawansowanym dochodzi Hiit 30 zobaczymy jak na mnie podziała i czy jest mocniejszy od poprzedniego. Logicznie powinien być :)

Dobra koniec biadolenia czas na pomiary :)


18.02.
24.08.
13.09.
20.09.
14.10.
28.10.
Brzuch
93
84
84,5
83
83
82
Kość Biodrowa
93
87
85
85
85
83
Pod Biustem
85
78
78
78
78
78
Wcięcie/Talia
?
73
71
71
71
70
Pępek
88
80
79
78
78
77
Biust
95
90
90
89
88
88
Pośladki
97
91
91
91
90
89
Udo
58
53
53
53
51
51
Biceps
27
24
24
24
24
24
Waga
68,8
61,0
60,6
60,3
59,5
58,3

Spokojnej niedzieli życzę.
Ja chyba idę bałwana lepić z synkiem :)

czwartek, 25 października 2012

Kiedy w duszy zbierają się czarne chmury

Przy obecnie panującej za oknem pogodzie, trudno rano zwlec się z łóżka i wyruszyć do obowiązków. Jedyne o czym marzymy to powrót do ciepłej pościeli i oddanie się lenistwu, by móc się wyspać. Śpimy dłużej i dłużej a dalej jesteśmy niewyspani. Jest tak w moim przypadku! 


Jesień i zima, to najmniej sprzyjające nam pory roku. Zmniejszona ilość słonecznego światła powoduje, że częściej na naszych twarzach pojawia się znużenie i smutek. Czujemy senność i zmęczenie. Rzadziej wychodzimy na spacery, za to dłużej przesiadujemy przed telewizorem lub komputerem. Wszystko to powoduje, że pojawia się w naszym życiu tzw. jesienno-zimowa depresja czyli SAD. 
SAD jest przejściowym, jednak nawracającym stanem naszego ogólnego złego samopoczucia. Z reguły ustępuje po kilku tygodniach. Przyczyną takiego zaburzenia jest głównie niedobór światła słonecznego. Jego natężenie jest nawet dwa, trzy razy niższe w październiku niż w słoneczny wiosenny dzień i aż sto razy mniejsze niż latem na plaży. Jedni z nas zaczynają odczuwać skutki braku światła już we wrześniu, inni dopiero w listopadzie.
Objawy:
- poczucie, że obowiązki przerastają, brak też siły na zabawę, czy spontaniczne zachowania
-zmęczenie to utrzymuje się również po odpoczynku
-uczucie smutku - czyli ogólne obniżenie nastroju, przygnębienie i apatia
-poczucie bezradności
-niska samoocena
-zobojętnienie
-poczucie, że „nic nie sprawia im przyjemności”
-nadmierna płaczliwość
-kłopoty ze wstawaniem, podsypianie, a przy tym pojawiające się trudności w zasypianiu
-stres
-drażliwość charakteryzującą się łatwym wpadaniem w gniew (często z błahych powodów)
-zwiększony apetyt - szczególnie na węglowodany (słodycze !)
-zmniejszony popęd seksualny.


Mam kilka pomysłów, sposobów jak możemy poradzić sobie w naszym życiu z jesienno-zimową depresją.


Korzystajcie z pogodnych dni, spędzajcie każdą wolną chwilę na dworze. Choć trudno w to uwierzyć, można „nachwytać" promieni słońca na zapas.


Możecie także otaczać się kolorami. Ubierajcie się w wyraziste, żywe lub jasne kolory, które dodadzą Wam jak najwięcej pozytywnej energii, bo kto powiedział, że jesienią musimy się ubierać w ponure kolory ? Starajmy się, aby pomieszczenia, w których przebywamy były także „nasączone” kolorami.


Odłóżcie podejmowanie ważnych decyzji, nie róbcie tego jesienią lub zimą, jeśli nie jest to konieczne. Spędzajcie czas z przyjaciółmi i ludźmi pozytywnie nastawionymi do życia, bawcie się i poświęćcie czas także na własne przyjemności.


Nie gromadźcie w sobie negatywnych przeżyć lub emocji, porozmawiajcie o nich z zaufaną osobą, to pomoże się Wam oczyścić ze złej energii. Nabierzecie wtedy dystansu do własnych zmartwień i sami zauważycie, że częściej pojawi się wówczas uśmiech na Waszej twarzy.


Nie bójcie się dokonywać drobnych zmian w waszym życiu. Przemeblujcie pokój, upiększajcie różnymi drobiazgami swoje otoczenie, zróbcie sobie nową fryzurę,  kupcie jakiś nowy, całkowicie zwariowany ciuszek. Wszystko to pomoże sprawić, że Wasze życie nie będzie monotonne i znacznie szybciej doczekacie się kolejnej słonecznej wiosny.


Bądźcie aktywni: idźcie na siłownię, na basen, na długi spacer. Ruch powoduje, że organizm daje się łatwo oszukać i zaczyna wydatkować energię jak podczas wiosny czy lata. Gimnastyka sprawia, że produkujemy endorfiny (hormony szczęścia) i po takim wysiłku czujemy się znacznie lepiej.


Jeśli będziecie w złym humorze, to w najgorszych momentach, gdy wydaje Wam się, że wszystko jest bez sensu, przekonujcie siebie, że to tylko chwilowy dołek emocjonalny. Jesienią i zimą wszystko wydaje się Wam trudniejsze niż jest w rzeczywistości. Musicie to po prostu przeczekać. Wiosną melancholia mija jak ręką odjął.


Możecie także spojrzeć na jesień i zimę jako na sprzyjającą porę na wyciszenie się, refleksję, relaksację, kontemplację, oczyszczenie się z negatywnych przeżyć. Taka chwilowa samotność i czas zadumy sprzyja naszemu rozwojowi duchowo-psychicznemu.

Ja jestem SAD!
A Wy?
 

niedziela, 21 października 2012

Następny tydzień zakończony :)


Kolejny etap za mną, jak sobie myślę ile czasu już ćwiczę Turbo Fire to nawet mnie to nie przeraża. Jestem dosłownie przekonana, że znalazłam program stworzony specjalnie dla mnie i mojego charakteru :) Dopada już mnie taka myśl, co ja będę robiła za 5 tygodni jak skończę 20 tydzień. Myślę o Insanity, ale wiem że będę porównywać go do TF i zawsze będzie coś nie tak, jednak może się przekonam i znajdę coś dla siebie. 


Tydzień miną po powrocie, szału nie ma z pomiarami jak się spodziewałam. Ten tydzień to jedne wielkie przegięcie, jeśli chodzi o słodycze. Nie będę robiła tabelki, jest to bez sensu. Może za tydzień będę miała się czym pochwalić, ponieważ waga jest ta sama, a spadek jest tylko 1cm w brzuchu co mnie cieszy, bo o to właśnie chodzi. Sadło powoli ubywa :)
Jest jeszcze taka kwestia jak zbliżająca się miesiączka, przez którą mam chętkę na słodycze. Jednak nie jestem tego pewna, gdyż ostatnio nie jest ona dość regularna :/ 

Według rozpiski powinnam dziś zacząć tydzień RECOVERY ale ze względu na to, że miałam dwa tygodnie przerwy, wymyśliłam sobie karę. Nie ma przebacz i robię tydzień taki sam jak trzy poprzednie bez obijania się :)
Nie patrzę na to, że choroba nie odpuszcza, a nawet pogłębia się. Istnieją przecież krople do nosa, syropy na kaszel i polopiryna :) Tak więc wykorzystam dzieła farmaceutyczne i na czas treningu powinno choć trochę odpuścić. 
A jak Wy się czujecie dziewczyny? 

piątek, 19 października 2012

Czas na motywację

Dni mijają bardzo szybko, a razem z upływającym czasem kolejne dni treningów. Nie miałam jeszcze żadnego dnia zwątpienia, każdy dzień był wykonany z podwójną siłą. Tylko jest ale... Co dziś będzie, kaszel mnie dopadł aż płuca mogę wypluć. Oczywiście nie odpuszczę nawet jeśli ma to dla mnie być najgorszy trening jak do tej pory. W domu nadal jeden wielki szpital, wszyscy chorują, jak wyzdrowieją to znowu nawrót i jak ja mam uniknąć panoszących się bakterii. Oby ten okres szybko minął.
Więc dla poprawy motywacji, popatrzę sobie na piękne ciałka :)








środa, 17 października 2012

Ćwiczenia nie muszą być nudne

Ciągłe odmawianie sobie jedzenia,  te same ćwiczenia wykonywane każdego dnia – to wszystko potrafi bardzo szybko sprawić byśmy nie mieli najmniejszej ochoty na zrzucanie zbędnych kilogramów. I choć bardzo zależy nam na naszej urodzie i zgrabnej sylwetce, to najczęściej po kilku tygodniach rezygnujemy z odchudzania stwierdzając, że to jednak nie dla nas, że mamy zbyt mało silnej woli by to wytrzymać. Nadal, patrząc w lustro, ledwo wciskając na siebie ubrania, nie jesteśmy zadowolone ze swojego wyglądu i wydaje nam się, że nie możemy już nic zrobić by wyglądać szczupło. Zazdrościmy innym kobietą, zastanawiając się przy tym, jak one radzą sobie z utrzymaniem odpowiedniej wagi. Czujemy się źle w swoim ciele przez co pogarsza się nasz nastrój i samopoczucie. A jednak możemy to zmienić i wcale nie musi być to dla nas męczarnią, a dobrą zabawą, więc dziś na wesoło :)

Można do każdego treningu dodać coś nowego to na pewno naładuję nas dawką pozytywnej energii :)

Zumba zainspirowana latynoskimi rytmami, jest fuzją tańca i aerobiku. Nie chodzi w niej o wielki wysiłek, ale raczej dobrą zabawę, która przy okazji przyspiesza metabolizm. Mimo że ćwiczenia bazują na układach choreograficznych, wcale nie trzeba umieć tańczyć, bo kroki są dość proste.

  :)

Ciekawym rozwiązaniem jest też aeroboks – powstał już bardzo dawno, ale w Polsce nie jest zbyt popularny. A szkoda. To ciekawe połączenie aerobiku i wschodnich sztuk walki. Ruchy są proste, a ćwiczenia poprawią wydolność, zwinność oraz ukształtują nasze mięśnie.


Zwykła jazda na rowerze może przynieść niesamowite doznania :) zobaczcie same.
Wylukałam to na jednych z blogów i nie mogłam się oprzeć aby wam pokazać :)


AEROBIK O PÓŁNOCY
Mówiąc "aerobik o północy" mam na myśli seks. Dlaczego nie? Seks może być świetnym ćwiczeniem aerobowym. Jeżeli z partnerem potraficie "pociągnąć" taki rodzaj ćwiczenia ponad kilkanaście minut, możecie spalić ponad 300 kalorii. Wyobraź sobie, co mogą zdziałać trzy takie sesje (jeżeli na tyle cię stać :)


Zapomnijmy o ciągłym liczeniu kalorii, głodzeniu się i męczeniu przy wykonywaniu ćwiczeń. Róbmy to co lubimy, co sprawia nam przyjemność, a poprawimy swą urodę. Bądźmy aktywne, dbajmy o siebie. Odzyskamy szczupłą sylwetkę, dobry nastrój i radość z życia. Niech spalanie kalorii będzie dla nas dobrą zabawą. Nie załamujmy się tym, że tracimy kilogramy w wolnym tempie. Zrzucenie większej ilości w krótkim czasie jest szkodliwe dla naszego organizmu i zwykle pojawia się efekt jo-jo. Małymi krokami i z przyjemnością pozbędziemy się niechcianego ciałka. 

wtorek, 16 października 2012

Wygrane...


Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć jaka to strona. Regularnie na nią zaglądam w poszukiwaniu ciekawych rzeczy. Znajdują się tu zawsze ciekawe konkursy. Dla lubiących pisać są patania tak jak teraz np. Zdradź nam, jak wygląda twój rytuał piękna, dzięki któremu relaksujesz się w zaciszu domowej łazienki i wygraj super zestaw 14 kosmetyków!
Jak i konkursy zbierające kliki lub z wypełnieniem krótkiej ankiety. Próbowałam kilka razy i udało mi się po raz pierwszy coś wygrać. Jest to fajne uczucie, które uzależnia :)
Dawno nie próbowałam swoich sił, ale jak coś ciekawego się pojawi na pewno nie odpuszczę :)

Tak, więc pierwszą wygraną było testowanie produktów Therm Line Forte o których pisałam tutaj
Później wpadło kilka takich produktów. 



Nie byłam z nich jakoś super zadowolona, ale nie ma na co narzekać. Oprócz TL forte, jak wcześniej wspomniałam.



Do mojej kosmetyczki wpadło również 4 produkty Perfecta SPA. Dwa z nich już są zaczęte, a dwa następne czekają na swoją kolej. Z nich jestem najbardziej zadowolona, ale szczegółową recenzję dodam jak zużyje je do końca. 



Ostatnio zawitało do mnie pudło. Byłam dość zaskoczoną bo nie przyłożyłam się do tego klików. Okazało się po konkursie, że w powodów niezależnych od wizazu, ani od marki Rossmann, producent wycofał część produktów, które miałyśmy otrzymać w postaci nagród. Próbowali załatwić niezbędną pulę nagród w postaci obiecanych kosmetyków, ale niestety magazyny nie miały już tych produktów na stanie i wysłali dwa produkty Alterra i marna kosmetyczkę, która na pewno do czegoś się przyda :)
Na razie  w moim 25-letnim życiu wygrałam tylko to- mam nadzieję, że to się jeszcze zmieni. Pomyślicie sobie -co to jest klika produktów- a jednak mnie cieszy fakt, że szczęście czasami i mi sprzyja :)

Jeśli chodzi o moje samopoczucie to szczerze jest marnie. Dopadł mnie stan podgorączkowy. Gdy obudziłam się poczułam mdłości i dziwne uczucie w brzuchu. Na szczęście to przespałam. Dziś REST - oby do jutra przeszło....

niedziela, 14 października 2012

Come Back :)


Wróciłam dalej walczyć o piękne ciało, a to za sprawą jednej osoby. Nie mogłam zebrać się w sobie, na szczęście to już przeszłość. Jak już zaczęłam to szybko nie skończę, no może za  6 tygodni razem z kończącym się programem Turbo Fire. 
Jak już wcześniej wspominałam zmobilizowała mnie jedna osoba z forum TF na wizazu. Zaczęłyśmy dziś razem 15 tydzień rozpiski. Będziemy razem się wspierać i za to Tobie bardzo dziękuję. 

Pogoda jest nie za ciekawa i dalej czuję się ospała i nic mi się nie chcę. Nie mam pojęcia ile jeszcze będę przyzwyczajać się do naszej jesieni. 


Gdy już ruszyłam z Fire 60 i ABS10 to minęła tylko chwila i już byłam po 1:10:30 skoków. Zauważyłam, że jak wracam po jakiejś przerwie do ćwiczeń to daję z siebie 100% a może i więcej :) 

Tak, więc spaliłam 713 kcal, średnie tętno wyniosło 164, natomiast max aż 196 :)

Dla aktualizacji popatrzcie na wymiary, na szczęście niewiele się zmieniło w czasie obijania się.


18.02.
24.08.
13.09.
20.09.
14.10.
Brzuch
93
84
84,5
83
83
Kość Biodrowa
93
87
85
85
85
Pod Biustem
85
78
78
78
78
Wcięcie/Talia
?
73
71
71
71
Pępek
88
80
79
78
78
Biust
95
90
90
89
88
Pośladki
97
91
91
91
90
Udo
58
53
53
53
51
Biceps
27
24
24
24
24
Waga
68,8
61,0
60,6
60,3
59,5


Brzuch jak zawszę nie spada w przerwie, ale czego ja oczekuję, przecież nie ćwiczyłam. Bardzo mnie ździwiło gdy zobaczyłam spadek 2 cm z ud, 1 z biustu i pośladków :) Jednak wiem, że muszę brać pod uwagę fakt przybrania na wadzę po powrocie do regularnych treningów. Ostatnio tak nie było, więc i tym razem może nie będę musiała sobie głowy zawracać podskokami w górę cm i kilogramów.

Jesień zdecydowanie nie sprzyja moim bliskim, mama i mój Wikuś chorują. U mojego małego faceta pojawiła się gorączka bez żadnych objawów, oby to była tylko trzydniówka. I OBY MNIE NIE DOPADŁO właśnie teraz kiedy się zebrałam w sobie do dalszej walki....
A jak wy sobie radzicie z treningami w tą dołującą jesień???