Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Motywacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Motywacje. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 listopada 2012

Koniec !!!

Tak jest. Zaczynam od dzisiaj, nie od jutra. Dziś jest ten wielki dzień powrotu. Postanowiłam dosłownie o tym kilka minut temu. Nie ma co przedłużać przerwy, bo to gra na moją niekorzyść. Ostatnim treningiem było Fire55 ez + ABS 10 w 17 tygodniu i dzisiaj też od niego zacznę. A tak to wygląda wizualnie. 


Możecie zobaczyć jak do końca programu Turbo Fire wygląda plan treningów. Jest dosyć sporo HIITów za którymi średnio przepadam i zauważyłam, że nie działają na moje ciało jak powinny. Jednak bardziej polubiłam poprzedni miesiąc zaawansowany. 
Jeśli chodzi o ból, na który wcześniej się skarżyłam, praktycznie już go nie odczuwam. Tabletki nadal biorę, żeby zapalenie do końca zniknęło, ale wychodzi na to że i tak zużyję tylko pół opakowania, żeby to się nie faszerować chemią jak już nie potrzeba. Wyjdzie jednak to w czasie. 
A teraz dziewczyny trochę motywacji, żeby nakręcić się na maxa. Już nie mogę się doczekać hehe :)













Śliczne, też będziemy takie :) 
Do roboty , KONIEC z obijaniem się :)
 

sobota, 3 listopada 2012

Zafascynowana


Jerzy Janowicz 21-letni tenisista, wzbudził we mnie bardzo pozytywne emocje. Nigdy tenis zbytnio mnie nie interesował, widziałam kilka meczów Radwańskiej ale nigdy nie przepadałam za nią jako osobą i kobiecym tenisem. A tu takie zaskoczenie. Dwa ostatnie mecze oglądałam z zapartym tchem i podziwiałam nowego cenionego sportowca. Było tym bardziej to ciekawe, gdy poznałam jego historię. Jerzy Janowicz spełnia marzenia o które, wspólnie z rodzicami, walczył przez wiele lat. Gdyby nie ich pomoc finansowa i upór, dzisiaj Jerzy junior zapewne nie biegałby z rakietą w ręku.

Świetne występy Jerzego Janowicza na turnieju ATP Masters 1000 w Paryżu przyniosły mu spory awans w rankingu ATP. W światowym zestawieniu najlepszych tenisistów "Jerzyk" od przyszłego tygodnia będzie już w czwartej dziesiątce. Polak, który sezon zaczynał na 221. miejscu w rankingu ATP, a do turniejowych eliminacji w Paryżu przystępował jako 69. Oznacza to, że wygrane z tenisistami z pierwszej dziesiątki Philippem Kohlschreiberem, Marinem Ciliciciem, Andym Murrayem i Janko Tiraspeviciem pozwoliły łodzianinowi przesunąć się w górę o blisko 30 lokat.

Najbardziej zrobiły na mnie wrażenie potężne forhendy i posyłane z prędkością 250 km/godz. serwisy mierzącego 203 cm Polaka.Ten cały zgiełk wokół Janowicza wcale nie jest przesadzony. Polak dokonał rzeczy niemożliwej. Przed meczem zastanawiano się raczej, ile „Jerzyk” może urwać rywalowi gemów, o secie nawet nie marząc. W Paryżu trwa jego piękny sen i niezależnie kiedy się zakończy, należą mu się wielkie słowa uznania.


Janowicz już przeszedł do historii. W czwartek został pierwszym od czasów Fibaka Polakiem, który ograł zawodnika z czołowej trójki na świecie. W półfinale imprezy z serii Masters też nie było od ponad 30 lat nikogo znad Wisły.
"Jerzyk" - tak zwą go przyjaciele. Jego rodzicie byli przed laty niezłymi siatkarzami. W tenisa zaczął grać dzięki ojcu, który zabrał go na korty, gdy miał pięć lat. Dalej była już typowo polska droga przez mękę - wieczne problemy z pieniędzmi, brak sponsorów, ciułanie grosza. Wyszkolenie dobrego zawodnika na poziomie juniora kosztuje kilkaset tysięcy złotych rocznie. Rodzice, żeby realizować marzenia syna, sprzedali sieć sklepów i mieszkanie. Dla mnie to jest fascynująca historia, która mnie poruszyła. 


A tak na marginesie, jaki on jest przystojny :)

piątek, 2 listopada 2012

Znowu niezaplanowana przerwa :(

Dwa dni temu wróciłam z Olsztyna i co??? I znowu przerwa czterodniowa. W niedziele po treningu pojawił się kujący ból pod łopatką. Pomyślałam sobie zrobię szybszy rest w poniedziałek i do wtorku przejdzie. Jednak pomyliłam się, ból utrzymuję się do teraz. Miejsce problemowe smaruję maścią ale jakoś wolno działa. Nie będę czekała, aż ustąpi całkowicie przecież to ostatni miesiąc TF i szkoda opuszczać każdy dzień. Więc dziś zaczynam tam gdzie skończyłam, ale bez Restu. Planuję wykonać Fire 45 i ABS 10 jak jest w rozpisce. Po ostatnim niedzielnym Hiitcie pojawiły się zakwasy, jednak Hiity działają na inne partie mięśni. Jak wcześniej pisałam, że nie za bardzo za nimi przepadam, ale na pewno odgrywają ważną rolę w treningu, więc nie ma co narzekać. 
Jeśli chodzi o wagę to wczoraj byłam nieźle zaskoczona, pokazała 57,8 kg ale niestety zaprzepaściłam to duża ilością ciasta i na dziś 58,6. Jednak wszystko jest do nadrobienia i walczymy dalej. 
Trzeba trochę się naładować motywacjami, żeby nie przegiąć znowu. Więc do dzieła :)












Pomogło? 
Jak tak, to do roboty !!!
:)

piątek, 19 października 2012

Czas na motywację

Dni mijają bardzo szybko, a razem z upływającym czasem kolejne dni treningów. Nie miałam jeszcze żadnego dnia zwątpienia, każdy dzień był wykonany z podwójną siłą. Tylko jest ale... Co dziś będzie, kaszel mnie dopadł aż płuca mogę wypluć. Oczywiście nie odpuszczę nawet jeśli ma to dla mnie być najgorszy trening jak do tej pory. W domu nadal jeden wielki szpital, wszyscy chorują, jak wyzdrowieją to znowu nawrót i jak ja mam uniknąć panoszących się bakterii. Oby ten okres szybko minął.
Więc dla poprawy motywacji, popatrzę sobie na piękne ciałka :)








środa, 17 października 2012

Ćwiczenia nie muszą być nudne

Ciągłe odmawianie sobie jedzenia,  te same ćwiczenia wykonywane każdego dnia – to wszystko potrafi bardzo szybko sprawić byśmy nie mieli najmniejszej ochoty na zrzucanie zbędnych kilogramów. I choć bardzo zależy nam na naszej urodzie i zgrabnej sylwetce, to najczęściej po kilku tygodniach rezygnujemy z odchudzania stwierdzając, że to jednak nie dla nas, że mamy zbyt mało silnej woli by to wytrzymać. Nadal, patrząc w lustro, ledwo wciskając na siebie ubrania, nie jesteśmy zadowolone ze swojego wyglądu i wydaje nam się, że nie możemy już nic zrobić by wyglądać szczupło. Zazdrościmy innym kobietą, zastanawiając się przy tym, jak one radzą sobie z utrzymaniem odpowiedniej wagi. Czujemy się źle w swoim ciele przez co pogarsza się nasz nastrój i samopoczucie. A jednak możemy to zmienić i wcale nie musi być to dla nas męczarnią, a dobrą zabawą, więc dziś na wesoło :)

Można do każdego treningu dodać coś nowego to na pewno naładuję nas dawką pozytywnej energii :)

Zumba zainspirowana latynoskimi rytmami, jest fuzją tańca i aerobiku. Nie chodzi w niej o wielki wysiłek, ale raczej dobrą zabawę, która przy okazji przyspiesza metabolizm. Mimo że ćwiczenia bazują na układach choreograficznych, wcale nie trzeba umieć tańczyć, bo kroki są dość proste.

  :)

Ciekawym rozwiązaniem jest też aeroboks – powstał już bardzo dawno, ale w Polsce nie jest zbyt popularny. A szkoda. To ciekawe połączenie aerobiku i wschodnich sztuk walki. Ruchy są proste, a ćwiczenia poprawią wydolność, zwinność oraz ukształtują nasze mięśnie.


Zwykła jazda na rowerze może przynieść niesamowite doznania :) zobaczcie same.
Wylukałam to na jednych z blogów i nie mogłam się oprzeć aby wam pokazać :)


AEROBIK O PÓŁNOCY
Mówiąc "aerobik o północy" mam na myśli seks. Dlaczego nie? Seks może być świetnym ćwiczeniem aerobowym. Jeżeli z partnerem potraficie "pociągnąć" taki rodzaj ćwiczenia ponad kilkanaście minut, możecie spalić ponad 300 kalorii. Wyobraź sobie, co mogą zdziałać trzy takie sesje (jeżeli na tyle cię stać :)


Zapomnijmy o ciągłym liczeniu kalorii, głodzeniu się i męczeniu przy wykonywaniu ćwiczeń. Róbmy to co lubimy, co sprawia nam przyjemność, a poprawimy swą urodę. Bądźmy aktywne, dbajmy o siebie. Odzyskamy szczupłą sylwetkę, dobry nastrój i radość z życia. Niech spalanie kalorii będzie dla nas dobrą zabawą. Nie załamujmy się tym, że tracimy kilogramy w wolnym tempie. Zrzucenie większej ilości w krótkim czasie jest szkodliwe dla naszego organizmu i zwykle pojawia się efekt jo-jo. Małymi krokami i z przyjemnością pozbędziemy się niechcianego ciałka. 

czwartek, 27 września 2012

W biegu :*

Wpadłam tak na szybko! Na kilka dni zmykam do Olsztyna, załatwić parę spraw z lekarzami i zrobić pierwszy krok odnośnie "mama wraca do pracy" :)
Postanowiłam, że na te dni zawieszę ćwiczenia. Mam nadzieję, że to mnie trochę naładuje. Z moim samopoczuciem już jest trochę lepiej, znalazłam przyczynę wiecznego zaspania. Odstawiłam tabletki nasenne. Jak chyba wiecie :) mam problem ze snem, bo zasypiam ze dwie godziny. Doszłam do wniosku, żę wolę męczyć się kilka godzin z zasypianiem niż chodzić ospała i przemęczona. 
To do następnego i trochę motywacji dla was kochane :)