środa, 26 września 2012

Zimniej znaczy szczuplej !


Dalej czuję się ospała, mam tego już serdecznie dość. Przy wczorajszych ćwiczeniach pojawiały się zawroty głowy i przez to bałam się używać jakiejkolwiek siły podczas ćwiczeń - a zresztą nie miałam siły. Liczę, że ten stan w końcu mnie opuści. Może to jest winna @ a może jesień a może.... Zaczęłam brać dodatkowe witaminki w nadziei, że mi pomogą. Na dodatek waga znowu przekroczyła 60 kg, nie wiem po co ja się codziennie ważę. Zobaczyłam te 59 i jestem w panice, że ucieknie.

W dzisiejszym poście przedstawię klika rad odnośnie wykorzystaniu zimna w kontrolowaniu wagi. Technika ta wykorzystuje badania doktora Tomasa w zakresie wpływu termogenezy i spalania kalorii. Ponad połowa kalorii, które spożywamy, służy utrzymaniu stałej temperatury ciała. Można ten fakt sprytnie i z zachowaniem zdrowego rozsądku wykorzystać.

Wyobraźmy sobie siedemdziesięciokilogramową kobietę o wzroście 1,65 m wykonującą zawód wymagający średniej aktywności fizycznej. Kobieta ta w normalnych warunkach spożywa i wykorzystuje średnio 2200 kalorii. Gdzie i w jaki sposób wykorzystuje te kalorie:
-300 kalorii wymagają codzienne działania organów odpowiedzialnych za funkcje życiowe,
-700 kalorii służy zachowaniu naszego życia środowiskowego, to znaczy działalności fizycznej. Oczywiście łatwo zużycie zwiększyć i teoretycznie dzięki aktywności fizycznej można przyśpieszyć spalanie kalorii ale nie o tym chcę tu pisać :)
-1200 kalorii, to znaczy ponad połowa całego zużycia , służy do utrzymania normalnej temperatury ciała, zbliżonej do 37'C i tu możemy to wykorzystać.

Oto kilka prostych, nieprzymuszających, lecz niezwykle skutecznych rad, jak wykorzystać zimno do zapewnienia lepszej stabilizacji wagi.


Jeść jak najczęściej zimne dania
Kiedy zjadamy ciepłe dania, pochłaniamy nie tylko zawarte w nim kalorie, ale również ciepło, w którym są dodatkowe kalorie uczestniczące w utrzymaniu temperatury ciała wokół niezbędnych 37'C. A zatem gorący stek, jest bardziej kaloryczny niż stek zimny, bowiem z chwilą jego połknięcia organizm wstrzymuje spalanie swoich własnych kalorii i wykorzystuje fizyczne ciepło zawarte w pokarmie. I odwrotnie, kiedy spożywamy danie zimne, organizm nie może go wykorzystać i wprowadzić do krwi, zanim nie ogrzeje do wewnętrznej temperatury ciała. Nagrzanie te jest nie tylko kalorycznie kosztowne, ale powoduje również spowolnienie trawienia i przyswajania, opóźnia więc ponowne pojawienie się głodu. Oczywiście nie chodzi mi o to żeby jeść tylko zimne posiłki, ale gdy mamy do wyboru danie zimne lub ciepłe, zdecydujmy się raczej na zimne. 


Pić zimne napoje
Jedzenie zimnych dań nie zawsze jest łatwe i przyjemne, ale picie zimnych napojów to tylko kwestia przyzwyczajenia. Kiedy ktoś wypije dwa litry wody o temperaturze 4'C, wcześniej czy później ta woda zmieni temperaturę 37'C. Aby podnieść temperaturę dwóch litrów wody o 33'C, organizm musi spalić 60 kalorii. Jeśli przyzwyczajenie to wejdzie w krew, pozwoli bez najmniejszego wysiłku spalić w ciągu roku około 22000 kalorii, czyli 2,5 kg rocznie :)


Ssać kostki lodu
Najlepiej używać lodu zamrożonego w niskiej temperaturze (-10'C). W dobrej porze roku ssanie pięciu lub sześciu kostek dziennie spowoduje bezbolesny wydatek 60 kalorii. 


Chudnąć, myjąc się
Przebywanie pod prysznicem w temperaturze 25'C przez 2 minuty zmusza organizm do zużycia około 100 kalorii na walkę z ochłodzeniem ciała, co odpowiada 3 km marszu. Orzeźwiające prysznice będą najskuteczniejsze, gdy strumień wody kierujemy tam, gdzie krew krąży w grubych, gorących tętnicach i jest najcieplejsza: pod pachami, w pachwinie, na szyi, klatce piersiowej, pozwala to na skuteczniejszą utratę ciepła. 


Unikanie przegrzanych pomieszczeń
Każdy powinien wiedzieć, że 25'C w mieszkaniu zimą jest temperaturą, która umacnia skłonność do tycia. Obniżenie jej o 3'C zmusza ciało do spalania 100 dodatkowych kalorii dziennie.


Lżejsze okrycie się
Z nadejściem zimy, a czasem już jesienią, częściej z przyzwyczajenia niż z konieczności, wyciągamy z szaf kolekcje swetrów i ciepłych podkoszulków. Nocą opatulamy się kołdrą bardziej dla przyjemności czucia się dobrze opatulonym niż z potrzeby ogrzania się. Gdy pozbędziemy się jednej z warstw podkoszulka, swetra lub dodatkowej kołdry, wtedy pozbędziemy się dodatkowych 100 kalorii dziennie.

Zimno ułatwia nie tylko odchudzanie. Choć nie można zapominać o zdrowym rozsądku (nie powinno się wyziębiać głowy, stóp, dłoni, krzyża, doprowadzać do wychłodzenia organizmu), warto pamiętać, że chłód ma działanie pobudzające. Aby zamknąć wreszcie ten post :) powiem, że ciepło i komfort rozleniwiają, podczas gdy zimno dynamizuje, pobudza do wysiłku fizycznego i intelektualnego :)

18 komentarzy:

  1. Ciekawy post. Na pewno wdrożę kilka tych wskazówek do swojej codzienności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś to stosowałam ale zimno się zrobiło więc na razie odpuszczam bo zemnie zmarźlak :)

      Usuń
  2. Dzięki za pouczającego posta. Na pewno posłużę się Twoimi radami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Co za bzdua. Eskimosi jakoś na chudziutkich nie wyglądają.
    Gdyby zimno miało znaczący wpływ na chudnięcie, to lekarze by je przepisywali i wszyscy byliby szczupli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabieg krioterapii jest obecny w medycynie i lekarze leczą tym różne schorzenia, więc bzdurą bym tego nie nazwała.

      Usuń
    2. Zgadzam się pozatym sama wykonuje zebieg krioterapii, i jest on bardzo zdrowy wykonywany odpowiednio pomaga wielu ludziom

      Usuń
  4. A desperatki, które przeczytały ten wpis, będę zimą wychładzać swoje organizmy w nadziei, że schudną. Tylko gryp i przeziębień się nabawią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy przeczytać ze zrozumieniem. Napisałam wyraźnie, że trzeba zachować zdrowy rozsądek i nie przegrzewać ciała a nie wystawiać na mróz.

      Usuń
    2. Masz rację nie widze nic złego w tym poscie, myśle że w naszym gronie jest mało desperatek i mało aż tak nierozsądnych osób doprowadzających do wyziebiania organizmu, nikt nawet tak nie pomyślał chyba tylko Ty.

      Usuń
    3. Dzięki. Znajdą się osoby, które nie zrozumieją tego posta jak należy ale niestety nie mamy na to wpływu. Każdy myśli po swojemu :)

      Usuń
  5. Krioterapia to jedno (bo jest stosowana RZADKO, a nie 10 razy dziennie każdego dnia w tygodniu/miesiącu/roku), a spożywanie zimnych dań, napojów i wychładzanie organizmu to drugie.
    Nie powinno się spożywać zimnego jedzenia - bo spowalnia to metabolizm a nie trawienie. Chcesz wolniej trawić? Jedz więcej białka, jak spowolnisz metabolizm to potem od 1 kromki chleba przytyjesz 10 kilo.
    Nie powinno się pić zimnej wody, bo za bardzo wychłodzi organizm. Woda powinna mieć temperaturę pokojową, oczywiście w dni upalne można dodać zimne kostki lodu, bo wtedy należy SCHŁADZAĆ organizm.
    Prysznice nie odchudzają, mogą jedynie wpłynąć na odpowiednie krążęnie krwi, ale nie ZIMNYM prysznicem, a zmiennym... bo działa różnica temperatur.

    Ssanie kostem lodu i spalenie 60kcal? No tak, żeby tylko się nie zmęczyć?
    Spalić kalorie może i spalisz, ale tłuszcz się pali prawidłowym odżywianiem i wysiłkiem fizycznym.

    W zimie każdy powinien się ubierać jak chce - byleby nie zmarznąć, czy będzie miał na sobie 2 czy 3 swetry - jego sprawa. Zazwyczaj grubasy chodzą z nerkami na wierzchu, bo tak 'lekko' się ubierają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że i Ty mnie nie zrozumiałaś. Tu nie chodziło o to, że zimno zdziała cuda tylko jak, ktoś zwraca uwagę na każdą kalorię to mu zależy na znalezieniu różnych alternatyw.
      Jeszcze raz powtórzę, że nie miałam namyśli wyziębienie organizmu tylko nie przegrzewanie ciała, a to dwie różne sprawy.
      Oczywiście bez odpowiedniej zdrowej diety i ruchu nic nie zdziałamy.
      Nikogo nie zmuszam przecież do zrzucenia kurtki, czy coś takiego. Każdy wybiera co chce i tego nikomu nie zabronimy.
      Post miał na celu przybliżenie metody pozbycia się parę kalorii według doktora Tomasa, a nie opisanie jakiegoś mojego "widzie mi się".

      Usuń
    2. Przeczytałam kilkakrotnie, żeby nie było - wiem co tam jest napisane. Widocznie źle przekazałaś.

      Jeśli chodzi o spalenie kilku kcal - o wiele lepiej zająć się dietą, bo spalanie kcal przez jedzenie lodu jest nieskuteczne. Jak ktoś chce liczyć kalorie to niech liczy to co je. Spalanie kalorie poprzez samo egzystowanie jest już wliczone w ludzki organizm.

      Usuń
  6. Mam wrażenie, że niektórzy powyżej nigdy nie czytali Twojego bloga i nie mają pojęcia, jak wielkie głupoty teraz sadzą...

    Jak dla mnie - bardzo ciekawe teorie - nigdy się tym bliżej nie interesowałam, ale wygląda to wszystko bardzo logicznie. Moje gardło zimna nie toleruje - choruję ZAWSZE gdy zjem nawet odrobinkę lodów, więc generalnie te wszystkie sposoby nie są dla mnie. Poza nieprzegrzewaniem się - bo tego akurat przestrzegam od lat.

    Co do osłabienia - uważaj na szalejące wirusy, ja od trzech tygodni walczę i jeszcze nie jest dobrze. Zażywasz odpowiednią dawkę magnezu i żelaza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa. Kiedyś stosowałam powyższe tryki, ale latem i jak byłam na diecie, więc każda kaloria się liczyła. Teraz jak wiesz stawiam na bardzo intensywny wysiłek fizyczny.
      Wydaje mi się, że zażywam :) dobre plusze :)

      Usuń
  7. skąd ten brak siły? może dieta nie taka?
    no i waga! to moje przekleństwo choć waże się raz na tydzień ;) kiedyś ważyłam się codziennie, to strasznie frustrujące, nie rób tego :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dieta mogła by być zawsze zdrowsza, ale nie jest tragiczna. Teraz mi odbiło z tą wagą gdy zobaczyłam 59 kg, wcześniej raz w tygodniu skok na wagę mi nie przeszkadzał :)

      Usuń